W nowym odcinku "Dziewczyny drużyny" przedstawiamy jedną z bardziej rozpoznawalnych polskich cheerleaderek - Ulę Przybylską, która tańczy na meczach Asseco Prokomu Gdynia.
Fot. Prywatne archiwum Uli Przybylskiej/Fot. Mariusz Mazurczak
Ile miałaś lat, gdy zaczęła się Twoja przygoda z tańcem? W jaki sposób dołączyłaś do grupy cheerleaders?
Dołączyłam do grupy cheerleaders osiem lat temu, przez zupełny przypadek, spotkałam koleżankę, z którą w dzieciństwie trenowałam gimnastykę artystyczną, właśnie ona zaproponowała abym przyszła na trening cheerleaders.
Co czujesz, gdy kilka tysięcy par oczu - głównie męskich - obserwuje Wasze ruchy w meczowych przerwach?
Euforię, występy przed publicznością są nieodłącznym elementem towarzyszącym naszej pracy i bezwarunkowo trzeba je kochać. Tak też jest w moim przypadku, niezmiernie cieszę się, że zespołowi Asseco Prokom Cheerleaders udało się zaprezentować nie tylko przed kibicami w Polsce, ale także w Rosji na finale Ligi VTB rozgrwanym w Kazaniu oraz wystąpić podczas Final Four Euroligii w Barcelonie. Tam publiczność jest zdecydowanie większa tym samym podnosi to poziom ekscytacji podczas wykonywanej choreografii, a wiadomo entuzjazm i brawa kibiców są dla nas najwiekszą nagrodą.
Taniec zapewne nie jest Twoją jedyną pasją. Co Cię zajmuje na co dzień?
Jestem absolwentką Uniwersytetu Gdanskiego, Wydziału Nauk Społecznych, specjalizacja - resocjalizacja, ale nie pracuję w zawodzie. Po studiach zdecydowałam się pójść w kierunku reklamy i PR i własnie z tym tematem wiążę swój dalszy rozwój. Ukończyłam równiez kurs instruktora fitness. Poza tańcem moją największą pasją jest kino, głównie hiszpańskie, jestem tez wielbicielką filmów Tarantino, uwielbiam podróże, fascynuje mnie poznawanie kultur i obyczajów miejsc, które odwiedzam.
Przez kilka lat występów na pewno zdarzyły się jakieś zabawne historie podczas tańca. Co wspominasz najmilej?
Hm… takich zabawnych sytuacji było rzeczywiscie bardzo dużo, czesto jednak są to epizody niezauważalne dla publiczności, o których wiemy tylko my. Zdarzają się oczywiscie ewidentne wpadki, jak potknięcie przed kamerą, zgubienie częsci garderoby na parkiecie, improwizacja kroków, myslę ,że właśnie tego typu sytuacje są przez nas wspominane najmilej.
Pamiętasz swój pierwszy występ podczas meczu?
Jak najbardziej! Oczywiście przed pierwszym występem byłam bardzo zdenerwowana, w myślach powtarzałam kroki choreografii, jednak wszystko fajnie się udalo, a następnym meczom towarzyszyły juz tylko same pozytywne emocje.
Kibice znają Cię przede wszystkim z meczów koszykówki. Interesujesz się koszykówką? Czy sport nie miał żadnego wpływu na Twoją decyzję o dołączeniu do zespołu cheerleaders?
Pochodzę i mieszkam w Gdyni, która niezaprzeczalnie jest w tej chwili stolicą polskiej koszykówki. Nieprzerwanie od ośmiu lat mamy tytuł mistrzowski więc jest to duży powód do dumy i nie wyobrażam sobie nie interesować się tą dyscypliną. Kibicuję swojej drużynie, ale nie moge powiedzieć, że miało to wplyw na moją decyzję, dołączylam do zespolu cheerleaders przez wzgląd na swoją pasję - taniec.
Co cię pasjonuje w koszykówce?
“Team Spirit”. Fascynuje mnie proces budowania ducha zespołu, grupy która ma wspólne ambicje i odpowiednią pracą dąży do ich realizacji. Fenomenem tego sportu jest zapewne jego widowiskowość, dynamiczna i pełna nagłych zwrotów akcja. A wynik, który może się zmienić w ostatnich sekundach meczu to sprawia, że koszykówce towarzyszą wielkie emocje i ciekawie się ją ogląda.
Twój ulubiony koszykarz to...
Trudne pytanie… Przyznaję, że nie mam ulubionego koszykarza kibicuję całej swojej drużynie.
Fot. Prywatne archiwum Uli Przybylskiej/Fot. Mariusz Mazurczak
Ile miałaś lat, gdy zaczęła się Twoja przygoda z tańcem? W jaki sposób dołączyłaś do grupy cheerleaders?
Dołączyłam do grupy cheerleaders osiem lat temu, przez zupełny przypadek, spotkałam koleżankę, z którą w dzieciństwie trenowałam gimnastykę artystyczną, właśnie ona zaproponowała abym przyszła na trening cheerleaders.
Co czujesz, gdy kilka tysięcy par oczu - głównie męskich - obserwuje Wasze ruchy w meczowych przerwach?
Euforię, występy przed publicznością są nieodłącznym elementem towarzyszącym naszej pracy i bezwarunkowo trzeba je kochać. Tak też jest w moim przypadku, niezmiernie cieszę się, że zespołowi Asseco Prokom Cheerleaders udało się zaprezentować nie tylko przed kibicami w Polsce, ale także w Rosji na finale Ligi VTB rozgrwanym w Kazaniu oraz wystąpić podczas Final Four Euroligii w Barcelonie. Tam publiczność jest zdecydowanie większa tym samym podnosi to poziom ekscytacji podczas wykonywanej choreografii, a wiadomo entuzjazm i brawa kibiców są dla nas najwiekszą nagrodą.
Taniec zapewne nie jest Twoją jedyną pasją. Co Cię zajmuje na co dzień?
Jestem absolwentką Uniwersytetu Gdanskiego, Wydziału Nauk Społecznych, specjalizacja - resocjalizacja, ale nie pracuję w zawodzie. Po studiach zdecydowałam się pójść w kierunku reklamy i PR i własnie z tym tematem wiążę swój dalszy rozwój. Ukończyłam równiez kurs instruktora fitness. Poza tańcem moją największą pasją jest kino, głównie hiszpańskie, jestem tez wielbicielką filmów Tarantino, uwielbiam podróże, fascynuje mnie poznawanie kultur i obyczajów miejsc, które odwiedzam.
Przez kilka lat występów na pewno zdarzyły się jakieś zabawne historie podczas tańca. Co wspominasz najmilej?
Hm… takich zabawnych sytuacji było rzeczywiscie bardzo dużo, czesto jednak są to epizody niezauważalne dla publiczności, o których wiemy tylko my. Zdarzają się oczywiscie ewidentne wpadki, jak potknięcie przed kamerą, zgubienie częsci garderoby na parkiecie, improwizacja kroków, myslę ,że właśnie tego typu sytuacje są przez nas wspominane najmilej.
Pamiętasz swój pierwszy występ podczas meczu?
Jak najbardziej! Oczywiście przed pierwszym występem byłam bardzo zdenerwowana, w myślach powtarzałam kroki choreografii, jednak wszystko fajnie się udalo, a następnym meczom towarzyszyły juz tylko same pozytywne emocje.
Kibice znają Cię przede wszystkim z meczów koszykówki. Interesujesz się koszykówką? Czy sport nie miał żadnego wpływu na Twoją decyzję o dołączeniu do zespołu cheerleaders?
Pochodzę i mieszkam w Gdyni, która niezaprzeczalnie jest w tej chwili stolicą polskiej koszykówki. Nieprzerwanie od ośmiu lat mamy tytuł mistrzowski więc jest to duży powód do dumy i nie wyobrażam sobie nie interesować się tą dyscypliną. Kibicuję swojej drużynie, ale nie moge powiedzieć, że miało to wplyw na moją decyzję, dołączylam do zespolu cheerleaders przez wzgląd na swoją pasję - taniec.
Co cię pasjonuje w koszykówce?
“Team Spirit”. Fascynuje mnie proces budowania ducha zespołu, grupy która ma wspólne ambicje i odpowiednią pracą dąży do ich realizacji. Fenomenem tego sportu jest zapewne jego widowiskowość, dynamiczna i pełna nagłych zwrotów akcja. A wynik, który może się zmienić w ostatnich sekundach meczu to sprawia, że koszykówce towarzyszą wielkie emocje i ciekawie się ją ogląda.
Twój ulubiony koszykarz to...
Trudne pytanie… Przyznaję, że nie mam ulubionego koszykarza kibicuję całej swojej drużynie.
Wiadomości:
- PLK: Chanas zostaje
- Finał II ligi: Awans dla Poznania
- Rosja: Rozpoczęli finał
- I liga: AZS Szczecin bez trenera
- Kadra Polski Kobiet rozpoczęła...
- NBA Playoffs: Miami zdobyte
- Hakiem zza łuku: Na Szóstkę!
- Z lotu ptaka: Trójmiejski finał -...
- Niemcy: Tomaszek w półfinale
- NBA: Irving najlepszym debiutantem