Kolejna bohaterka cyklu "Dziewczyny drużyny" to Ewelina Młyńska, która jest doskonale znana słupskim kibicom, z występów na spotkaniach Energi Czarnych.
Fot. Prywatne archiwum Eweliny Młyńskiej
Ile miałaś lat, gdy zaczęła się Twoja przygoda z tańcem? W jaki sposób dołączyłaś do grupy cheerleaders?
W wieku 11 lat zapisałam się z koleżankami do szkolnej grupy tanecznej, dzięki której odkryłam swoją pasję. Można powiedzieć że taniec stał się wtedy moją największą inspiracją. Po skończeniu szkoły podstawowej postanowiłam pójść w tym kierunku i dołączyłam do słupskiej grupy cheerleaderek - Maxi Energa.
Co czujesz, gdy kilka tysięcy par oczu - głównie męskich - obserwuje Wasze ruchy w meczowych przerwach?
Prawie przed każdym występem odczuwam lekkie podekscytowanie, często też towarzyszy mi trema, lecz taki stan emocjonalny jest chyba nieunikniony przy występach przed kilkutysięczną publicznością. Bardzo cieszę się że mogę pokazać swoje umiejętności, ponieważ bardzo ciężko pracuje razem z dziewczynami i szkoda byłoby tego nie pokazać. Jeżeli widzą podoba się to co prezentujemy i nasz występ zostaje nagrodzony brawami, jest to niesamowicie miłe uczucie.
Taniec zapewne nie jest Twoją jedyną pasją. Co Cię zajmuje na co dzień?
Jestem bardzo żywą i wesołą osobą, która musi wszystkiego spróbować. Uwielbiam poznawać nowe miejsca oraz nawiązywać nowe znajomości. Mam marzenie, aby kiedyś wyruszyć w podróż po najciekawszych zakątkach świata. Na ten moment jednak taniec jest moją największą pasją, lecz w wolnych chwilach uprawiam także jogging. Bardzo lubię wyjść wieczorem pobiegać, pomaga mi się to zrelaksować.
Przez kilka lat występów na pewno zdarzyły się jakieś zabawne historie podczas tańca. Co wspominasz najmilej?
Oczywiście, było wiele śmiesznych potknięć w czasie występów. Ja przykładowo na jednym z meczów poślizgnęłam się podczas robienia wymachu i upadłam. Na szczęście udało nam się z dziewczynami zatrzymać powagę aż do momentu zejścia z parkietu, choć można się domyślić, że nie było to łatwe. Miło wspominam występ w Gdyni na meczu Asseco - Czarni w sezonie 2009/10. Mimo że dopingowałyśmy własną drużynę, zostałyśmy bardzo mile przyjęte przez kibiców z Trójmiasta. Bardzo miło wspominam również ubiegły sezon 2010/11, w którym to nasza słupska drużyna zdobyła brązowy medal.
Pamiętasz swój pierwszy występ podczas meczu?
Niestety dokładnie nie pamiętam swojego pierwszego występu w Hali Gryfia, ale na pewno było to dla mnie wielkie przeżycie i stres.
Kibice znają Cię przede wszystkim z meczów koszykówki. Interesujesz się koszykówką? Czy sport nie miał żadnego wpływu na Twoją decyzję o dołączeniu do zespołu cheerleaders?
Cheerleaderką zostałam przede wszystkim z powodu miłości do tańca. Dopiero poprzez dopingowanie zawodników podczas meczy, stałam się fanką koszykówki.
Co cię pasjonuje w koszykówce?
Jest to sport kontaktowy i dynamiczny, który trzyma w napięciu. Nie bez powodu koszykówka jest jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Bardzo przyjemnie się ją ogląda.
Twój ulubiony koszykarz to...
Nie mam swojego ulubionego koszykarza, kibicuję całej drużynie.
Fot. Prywatne archiwum Eweliny Młyńskiej
Ile miałaś lat, gdy zaczęła się Twoja przygoda z tańcem? W jaki sposób dołączyłaś do grupy cheerleaders?
W wieku 11 lat zapisałam się z koleżankami do szkolnej grupy tanecznej, dzięki której odkryłam swoją pasję. Można powiedzieć że taniec stał się wtedy moją największą inspiracją. Po skończeniu szkoły podstawowej postanowiłam pójść w tym kierunku i dołączyłam do słupskiej grupy cheerleaderek - Maxi Energa.
Co czujesz, gdy kilka tysięcy par oczu - głównie męskich - obserwuje Wasze ruchy w meczowych przerwach?
Prawie przed każdym występem odczuwam lekkie podekscytowanie, często też towarzyszy mi trema, lecz taki stan emocjonalny jest chyba nieunikniony przy występach przed kilkutysięczną publicznością. Bardzo cieszę się że mogę pokazać swoje umiejętności, ponieważ bardzo ciężko pracuje razem z dziewczynami i szkoda byłoby tego nie pokazać. Jeżeli widzą podoba się to co prezentujemy i nasz występ zostaje nagrodzony brawami, jest to niesamowicie miłe uczucie.
Taniec zapewne nie jest Twoją jedyną pasją. Co Cię zajmuje na co dzień?
Jestem bardzo żywą i wesołą osobą, która musi wszystkiego spróbować. Uwielbiam poznawać nowe miejsca oraz nawiązywać nowe znajomości. Mam marzenie, aby kiedyś wyruszyć w podróż po najciekawszych zakątkach świata. Na ten moment jednak taniec jest moją największą pasją, lecz w wolnych chwilach uprawiam także jogging. Bardzo lubię wyjść wieczorem pobiegać, pomaga mi się to zrelaksować.
Przez kilka lat występów na pewno zdarzyły się jakieś zabawne historie podczas tańca. Co wspominasz najmilej?
Oczywiście, było wiele śmiesznych potknięć w czasie występów. Ja przykładowo na jednym z meczów poślizgnęłam się podczas robienia wymachu i upadłam. Na szczęście udało nam się z dziewczynami zatrzymać powagę aż do momentu zejścia z parkietu, choć można się domyślić, że nie było to łatwe. Miło wspominam występ w Gdyni na meczu Asseco - Czarni w sezonie 2009/10. Mimo że dopingowałyśmy własną drużynę, zostałyśmy bardzo mile przyjęte przez kibiców z Trójmiasta. Bardzo miło wspominam również ubiegły sezon 2010/11, w którym to nasza słupska drużyna zdobyła brązowy medal.
Pamiętasz swój pierwszy występ podczas meczu?
Niestety dokładnie nie pamiętam swojego pierwszego występu w Hali Gryfia, ale na pewno było to dla mnie wielkie przeżycie i stres.
Kibice znają Cię przede wszystkim z meczów koszykówki. Interesujesz się koszykówką? Czy sport nie miał żadnego wpływu na Twoją decyzję o dołączeniu do zespołu cheerleaders?
Cheerleaderką zostałam przede wszystkim z powodu miłości do tańca. Dopiero poprzez dopingowanie zawodników podczas meczy, stałam się fanką koszykówki.
Co cię pasjonuje w koszykówce?
Jest to sport kontaktowy i dynamiczny, który trzyma w napięciu. Nie bez powodu koszykówka jest jedną z najpopularniejszych dyscyplin sportowych na świecie. Bardzo przyjemnie się ją ogląda.
Twój ulubiony koszykarz to...
Nie mam swojego ulubionego koszykarza, kibicuję całej drużynie.
Wiadomości:
- PLK: Chanas zostaje
- Finał II ligi: Awans dla Poznania
- Rosja: Rozpoczęli finał
- I liga: AZS Szczecin bez trenera
- Kadra Polski Kobiet rozpoczęła...
- NBA Playoffs: Miami zdobyte
- Hakiem zza łuku: Na Szóstkę!
- Z lotu ptaka: Trójmiejski finał -...
- Niemcy: Tomaszek w półfinale
- NBA: Irving najlepszym debiutantem