Tylko dwa mecze odbyły się w czwartek na parkietach NBA, ale nie oznacza to, że brakowało emocji. Pogoń w wykonaniu Boston Celtics pozbawiła zwycięstwa Orlando Magic.
Magicy zaczęli mecz z osłabionymi brakiem kontuzjowanych Raya Allena i Rajona Rondo Celtami świetnie. W pierwszej kwarcie sam Ryan Anderson rzucił 12 punktów (jak się potem okazało to cała jego zdobycz), a gospodarze prowadzili 32:16. Przewaga rosła w kolejnych częściach. Tuż przed przerwą było 57:32, a jeszcze w połowie trzeciej ćwiartki 68:47. Podopieczni Stana Van Gundy'ego rozluźnili się, a rywale powoli zaczęli się zbliżać. Coraz lepiej grał Paul Pierce, który w końcówce trzeciej części miał serię trzech asyst i trafił z dystansu.
Przed decydującą kwartą Magic prowadzili 75:64, lecz przegrali ją 8:27. Trafili w tym okresie tylko dwa rzuty z gry, na pierwszy czekali ponad sześć minut. Pod nieobecność Rondo akcje Celtics rozprowadzał głównie Pierce, który rozdał w sumie 10 asyst i zdobył 24 punkty. Ale zwycięstwo 91:83 to nie tylko jego zasługa. Świetnie zagrał rezerwowy debiutant E'Twaun Moore, który w 18 minut zdobył 16 punktów. 12 punktów i 10 zbiórek zaliczył Kevin Garnett. Najlepszym strzelcem Magic był Dwight Howard - 16 punktów i 16 zbiórek.
Memphis Grizzlies po siedmiu kolejnych wygranych mają na koncie drugą kolejną porażkę. Tym razem ulegli Clippers w Los Angeles 91:98.
Swoją wysoką formę kontynuował rezerwowy Clippers Mo Williams, który rzucił 18 punktów, a w ostatnich pięciu występach średnio notuje ponad 22. Williams zdobył 9 "oczek" w kluczowym momencie czwartej kwarty, gdy gospodarze zyskali właśnie 9 punktów przewagi (89:80). Blisko triple-double był skrzydłowy Blake Griffin - 20 punktów, 9 zbiórek oraz 8 asyst. 18 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst dla Grizzlies miał Marc Gasol.
Magicy zaczęli mecz z osłabionymi brakiem kontuzjowanych Raya Allena i Rajona Rondo Celtami świetnie. W pierwszej kwarcie sam Ryan Anderson rzucił 12 punktów (jak się potem okazało to cała jego zdobycz), a gospodarze prowadzili 32:16. Przewaga rosła w kolejnych częściach. Tuż przed przerwą było 57:32, a jeszcze w połowie trzeciej ćwiartki 68:47. Podopieczni Stana Van Gundy'ego rozluźnili się, a rywale powoli zaczęli się zbliżać. Coraz lepiej grał Paul Pierce, który w końcówce trzeciej części miał serię trzech asyst i trafił z dystansu.Przed decydującą kwartą Magic prowadzili 75:64, lecz przegrali ją 8:27. Trafili w tym okresie tylko dwa rzuty z gry, na pierwszy czekali ponad sześć minut. Pod nieobecność Rondo akcje Celtics rozprowadzał głównie Pierce, który rozdał w sumie 10 asyst i zdobył 24 punkty. Ale zwycięstwo 91:83 to nie tylko jego zasługa. Świetnie zagrał rezerwowy debiutant E'Twaun Moore, który w 18 minut zdobył 16 punktów. 12 punktów i 10 zbiórek zaliczył Kevin Garnett. Najlepszym strzelcem Magic był Dwight Howard - 16 punktów i 16 zbiórek.
![]() |
83 : 91
(32:16, 27:21, 17:27, 8:28) |
![]() |
| Orlando Magic | Boston Celtics |
Memphis Grizzlies po siedmiu kolejnych wygranych mają na koncie drugą kolejną porażkę. Tym razem ulegli Clippers w Los Angeles 91:98.
Swoją wysoką formę kontynuował rezerwowy Clippers Mo Williams, który rzucił 18 punktów, a w ostatnich pięciu występach średnio notuje ponad 22. Williams zdobył 9 "oczek" w kluczowym momencie czwartej kwarty, gdy gospodarze zyskali właśnie 9 punktów przewagi (89:80). Blisko triple-double był skrzydłowy Blake Griffin - 20 punktów, 9 zbiórek oraz 8 asyst. 18 punktów, 11 zbiórek i 6 asyst dla Grizzlies miał Marc Gasol.
![]() |
98 : 91
(29:17, 16:27, 29:28, 24:19) |
![]() |
| Los Angeles Clippers | Memphis Grizzlies |
Wiadomości:
- Euroliga: Horror w Bilbao
- II liga, gr. B: Stal nie zdobyła...
- PLK: Lawal ponownie w Zastalu
- NBA: Spurs przegrywają
- Europuchar: Kelati w ćwierćfinale
- Euroliga: Mistrzowskie otwarcie Wisły!
- PLK: Śląsk bez Calhouna
- PLK: Lawal wróci?
- PLK: Pacesas odchodzi z...
- NBA: Wyścig po nagrody 2012 -...




Wyślij komentarz:
Tylko osoby zalogowane mogą komentować artykuł